Polecam szczególnie start z południowego pola biwakowego. Teren jest tu płaski i pokryty trawą, wręcz modelowy do rozkładania sprzętu. Drzewa na brzegu rosną pojedynczo i nie zakłócają wiatru nawet ze wschodu (od lądu). Woda sięga do pasa nawet 100m od brzegu, wzdłuż całego pola biwakowego. Dno jest piaszczyste i bez kamieni. Miejsce więc świetnie nadaje się do nauki na każdym poziomie zaawansowania, nawet zwrotu przez rufę w pełnym ślizgu na małej desce. Samo jezioro ma w tym miejscu szerokość 1,5 km a długość po 3 km na północ i południe. Przy odpowiednim wietrze można mieć ślizgi długości 6 km!!! Dodatkowym atutem tego miejsca jest praktycznie brak wodorostów pływających po powierzchni, które mogłyby zaczepiać się na finie, co tak bardzo przeszkadza na Półwyspie Helskim. Jachty żeglujące po akwenie stanowią raczej dodatkową atrakcję dla deskarza, który czuje się bezpieczniejszy i nie tak osamotniony na wodzie. W każdym razie tłoku na wodzie nie ma co jest kolejnym plusem w stosunku do Półwyspu.
Bardzo interesujące mogą być wycieczki na odpowiednich (czytaj z mieczem) deskach np. do wsie Tałty, Jora, Stare Sady, a nawet, dla bardziej wytrwałych, do Rynu, Mikołajek i dalej na Śniardwy. Ten rodzaj uprawiania windsurfingu zyskuje coraz więcej zwolenników. Właśnie Mazury są wymarzonym miejscem do takiej zabawy. W 1998 roku przepłynąłem z Giżycka poprzez kanały i jeziora do osady Zielony Gaj. Zamierzałem dotrzeć do Skorupek, ale po 7 godzinach na wodzie poddałem się. Pozostały wspaniałe wspomnienia. Bardzo polecam!!!
|